HOMO FABER CZYLI ARTYSTYCZNY COACHING

„W coachingu chodzi o jak najlepsze wykorzystanie własnych możliwości przy indywidualnym i osobistym wsparciu osoby, która będzie stawiać przed Tobą wyzwania , stymulować i prowadzić na drodze stałego rozwoju”.

Gerard O-Donovan

Rolą coacha jest pomoc w stawaniu się sobą, pokonywanie własnych przyzwyczajeń, ograniczeń, walka ze stereotypami. Techniki związane z tym procesem polegają na wydobyciu mocnych stron ludzi, promują rozwój nowych strategii myślenia. W zasadzie wszystkie działania polegają na „otwieraniu się” na świat, uruchamianiu wyobraźni i wyszukiwaniu niebanalnych rozwiązań.

A jaka jest definicja sztuki?

„Cechą istotną sztuki jest tworzenie pojęte jako wykraczanie poza to, co zostało dotychczas ukształtowane, a więc NOWOŚĆ”. Tak pisał w swoim artykule „Czy można studiować sztukę?” Tadeusz Walentowicz. Sztuka to „muzeum wyobraźni” (A. Malraux), fabryka pomysłów, docieranie do harmonijnego ładu lub twórczego działania. Czy nie brzmi to znajomo? Czy można zastąpić coacha po prostu kontaktem z dziełem sztuki: obrazem, filmem, muzyką, dobrą literaturą itd.

Najważniejszym celem sztuki współczesnej jest stawianie pytań, zapis twórczego procesu (nawet nie sam końcowy efekt w konkretnej, zmaterializowanej formie) i podobnie jak filozofia, sztuka wyrasta ze zdziwienia, zaprasza do dyskusji, łączy w sobie fascynację i bunt, zwraca uwagę na to, co na co dzień niezauważalne.
„Konflikt jest nadrzędną kategorią sztuki, nie harmonia – tak jest w sztuce, bo tak jest w duszy” (Wł. Tatarkiewicz).

Należy walczyć o świadomość uwarunkowań sztuki współczesnej (społecznych, medialnych, ekonomicznych, politycznych), a następnie o zróżnicowaną, szeroką wiedzę i wreszcie o elastyczny, wszechstronnie w zakresie problemów humanistyki wykształcony umysł. Nic nie zastąpi lektury wartościowych książek i nawyku pisania, precyzowania własnych myśli.
Nie muszę dodawać jak bardzo boleję nad tym, że pozbawiono uczniów szkół średnich przedmiotów artystycznych. W ramach jednej godziny tygodniowo (wiedzy o kulturze) w całym procesie kształcenia, „wymykam” się z młodzieżą do galerii, organizuję wyjazdy do Muzeum Narodowego, Centrum Sztuki Współczesnej, „Zachęty” czy innych galerii, gdzie prezentowane są czasami zaskakujące, czasami niezrozumiałe, ale niebanalne, śmiałe prezentacje współczesnych twórców.

„Co Bóg uczynił”? To zdanie wysłał na stację w Baltimore Samuel Finley Breese Morse, który do roku 1838- w którym namalował dwa ostanie obrazy – żył sztuką, był malarzem.
Całkiem serio i z wielkim powodzeniem. Jak widać kontakt ze sztuką nie przeszkodził mu w dokonaniach na polu nauki i skonstruowaniu telegrafu elektromagnetycznego.
Z internetu, który uważany jest obecnie jako podstawowe źródło wiedzy młodych ludzi, sensownie może korzystać człowiek wcześniej wyedukowany, który potrafi „opanować” i połączyć w logiczną całość wszystkie odnośniki tworzące hipertekst, jakim jest zapis internetowy.

Tak samo osadzanie sztuki tylko w sferze biznesu sprowadza ją do niesamodzielnej przybudówki reklamy. Ponieważ (o ironio losu!) wykładam w szkole średniej dwa przedmioty: wiedzę o kulturze i podstawy przedsiębiorczości, pozwoliłam sobie na kilka refleksji dotyczących zagadnień , które znalazły się w programie obydwu, z pozoru dosyć odległych dziedzin naszego życia. Może to truizm, ale zawsze będę podkreślać, że warto wychowywać młodzież do sztuki, w ujęciu holistycznym, jeżeli mamy na uwadze wykształcenie wrażliwej jednostki o kreatywnym podejściu do życia. Kurs NLP czy porady coacha nie zastąpią całego procesu edukacji opartej na rzetelnej wiedzy i kontaktu z wartościowymi dokonaniami homo faber (człowieka-twórcy).